Dopuszczalność przeprowadzenia dowodu z nagrania prywatnego w sprawie rozwodowej

Dopuszczalność przeprowadzenia dowodu z nagrania prywatnego w sprawie rozwodowej w świetle orzecznictwa sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego

1. Uwagi ogólne

Jeszcze nie tadopuszczalność dowodu z nagraniak dawno utrwalanie rozmów stanowiło domenę wyspecjalizowanych służb oraz profesjonalnych firm detektywistycznych. W dzisiejszych czasach nagrywanie nie tylko dźwięku, ale i obrazu stało się nader proste, a co za tym idzie niezwykle popularne. Co więcej, pobranie stosownej aplikacji umożliwia sporządzenie rzetelnego nagrania rozmowy telefonicznej, o czym adwersarz nie posiada zazwyczaj żadnej wiedzy. Skoro zarejestrowanie określonego zdarzenia (intencjonalne tudzież zupełnie przypadkowe) coraz częściej następuje za pomocą telefonu komórkowego, to korzystanie ze współczesnych trendów jawi się jako silna pokusa dla zapewnienia zgodności orzeczenia z zasadą prawdy materialnej.

Konsekwencją powyższego jest stawianie wniosków dowodowych w sprawach rozwodowych, mających za przedmiot nagranie niefortunnych wypowiedzi lub zdarzeń z udziałem jednego z małżonków. Bez wątpienia częstotliwość korzystania z tego rodzaju środków dowodowych będzie wzrastać, co stanowi signum temporis współczesnego postępowania sądowego w ogólności. Niezwykle istotnym jawi się więc pytanie o dopuszczalność dowodu z nagrania prywatnego w procesie rozwodowym, zwłaszcza w kontekście braku jednolitego orzecznictwa w tym względzie.

2. Zarys problemu

Wątpliwości związane z dowodami z nagrań prywatnych pojawiają się – jak to zazwyczaj bywa – z uwagi na brak jednoznacznej regulacji ustawodawcy w płaszczyźnie procedury cywilnej, zwłaszcza jeśli przedmiotowe zagadnienie analizować w szerszym kontekście systemowym. Jakkolwiek bowiem nie dostrzega się większych przeszkód w dopuszczeniu omawianego środka dowodowego w treści przepisów Kodeksu  postępowania cywilnego (a dokładniej art. 308 ustawy), to jego zestawienie z art. 45, 47 i 49 Konstytucji RP, przepisami Rozdziału 26 Kodeksu postępowania karnego oraz art. 19 i 19a ustawy o Policji rodzi już rozbieżne oceny w judykaturze.

Główna oś sporu zdaje się zasadzać na potrzebie wyważenia przeciwstawnych wartości, leżących u podstaw konstytucyjnych praw i wolności bezpośrednio angażowanych w walce o odsłuchanie nagrania prywatnego w toczącym się postępowaniu sądowym (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 31 grudnia 2012 r., I ACa 504/11, Legalis nr 665846). I tak, rzetelne przeprowadzenie analizowanego dowodu niewątpliwie sprzyja wydaniu wyroku w zgodzie z prawem do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (por. art. 45 Konstytucji RP). Jednocześnie odtworzenie tak pozyskanego zapisu rozmowy rodzi obawy przed naruszeniem wolności i ochrony tajemnicy komunikowania się (por. art. 49 Konstytucji RP) oraz prawa do ochrony prawnej życia prywatnego (patrz art. 47 Konstytucji RP). Z jednej strony mamy zatem prawo do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy sądowej, z drugiej zaś prawo do szeroko rozumianej prywatności, w tym wolności komunikowania się (o powyższym  m.in. wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 22 kwietnia 2016 r., II CSK 478/15, Legalis nr 1482778). W rozstrzygnięciu tego sui generis konfliktu aksjologicznego nierzadko poszukuje się pomocy w karnoprocesowych regulacjach instytucji podsłuchu operacyjnego (art. 19 ustawy o Policji) oraz podsłuchu procesowego (art. 237 Kodeksu postępowania karnego). I choć orzecznictwo cywilne usiłuje każdorazowo rozstrzygać przedmiotowy konflikt na korzyść jednej bądź drugiej z wymienionych wartości, to odmienne spojrzenie (zaproponowane przez Izbę Karną Sądu Najwyższego w postanowieniu z dnia 20 października 2016 r. w sprawie III KK 127/16) mogłoby a limine wyłączyć jego występowanie.

3.  Kwestia tzw. dowodów nielegalnych

Wykluczyć z postępowania dowodowego winno się wszelkie dowody uzyskane w sposób nielegalny, a zatem powstałe wskutek czynności naruszających powszechnie obowiązujące przepisy prawa (por. A. Góra-Błaszczykowska (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Tom I. Komentarz. Art. 1-729, Warszawa 2015, Legalis; szersze zestawienie poglądów na temat  dowodów sprzecznych z prawem w procedurze cywilnej przedstawili prof. dr hab. Łukasz Błaszczak, dr hab. Krystian Markiewicz (red.), Dowody i postępowanie dowodowe w sprawach cywilnych. Komentarz praktyczny z orzecznictwem. Wzory czynności sądowych i pism procesowych, wyd.1, rok 2014, Legalis). O niebezpieczeństwie takowych praktyk nie trzeba chyba nikogo przekonywać (choć zdaje się bagatelizować je ostatnimi czasy ustawodawca, dokonując w roku 2016 kontrowersyjnej nowelizacji art. 168a Kodeksu postępowania karnego). Najczęstsze przypadki nielegalnego utrwalenia rozmowy realizować będą niewątpliwie znamiona czynu stypizowanego w art. 267 Kodeksu karnego: „(§1) Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (§3)  Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem. (§4)Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia innej osobie.” (Kodeks karny z dnia 6 czerwca 1997 r., Dz.U. z 2016 r. poz. 1137, Legalis).

Zgodnie z powyższym za niedopuszczalny uznać należy wniosek dowodowy z nagrania prywatnego uzyskanego przez osobę trzecią (w tym dzięki wszelkiego rodzaju urządzeniom podsłuchowym) bez wiedzy i zgody wszystkich rozmówców. Tego rodzaju działalność, jako naruszająca art. 267 kk, w żadnym aspekcie nie powinna podlegać wtórnej legalizacji, w tym przy wykorzystaniu jej skutków dla celów dowodowych w postępowaniu cywilnym (por. prof. dr hab. Łukasz Błaszczak, dr hab. Krystian Markiewicz (red.), Dowody i postępowanie dowodowe w sprawach cywilnych. Komentarz praktyczny z orzecznictwem. Wzory czynności sądowych i pism procesowych, wyd.1, rok 2014, Legalis).

Co istotne dla interesującego nas bezpośrednio zagadnienia, nie popełnia natomiast przywołanego powyżej przestępstwa uczestnik rozmowy, który – nawet wbrew wiedzy i woli pozostałych interlokutorów – nagrywa jej przebieg, a następnie ujawnia go innym osobom. Jako zamierzony odbiorca przekazu będzie on bowiem osobą uprawnioną do uzyskania informacji (tak też B. Gadecki, Kodeks karny. Część szczególna. Art. 252–316. Komentarz, Warszawa 2017, Legalis). Art. 267 kk nie stoi zatem na przeszkodzie dopuszczeniu dowodu z uzyskanych w ten sposób nagrań prywatnych.

Skoro nagranie prywatne przez jednego z uczestników rozmowy nie stanowi przestępstwa z art. 267 kk, to pozostaje ocena legalności pozyskania takowego dowodu z punktu widzenia wspomnianych na wstępie wartości konstytucyjnych. Za dowody sprzeczne z prawem większość przedstawicieli doktryny uważa bowiem nie tylko te pozyskane za pomocą przestępstwa, ale również z naruszeniem przepisów pozostałych gałęzi prawa (w tym ustawy zasadniczej), a nawet zasad współżycia społecznego (por. prof. dr hab. Łukasz Błaszczak, dr hab. Krystian Markiewicz (red.), Dowody i postępowanie dowodowe w sprawach cywilnych. Komentarz praktyczny z orzecznictwem. Wzory czynności sądowych i pism procesowych, wyd.1, rok 2014, Legalis).

W świetle powyższego nie budzi sprzeciwu dopuszczalność dowodu z nagrania, na które wszyscy uczestnicy zdarzenia wyrazili zgodę. Takowe zachowanie wyłącza bowiem wszelkie obawy co do ewentualnego naruszenia przysługujących im praw i wolności, a co za tym idzie legalnego charakteru tej czynności. (por. wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 22 kwietnia 2016 r., II CSK 478/15, Legalis nr 1482778).

4. Rozstrzygnięcia przeciwne dowodowi z potajemnych nagrań prywatnych

Jako koronny argument przeciwko dopuszczalności dowodu z sekretnych nagrań poczynionych przez jednego z rozmówców orzecznictwo podaje zazwyczaj potrzebę ochrony życia prywatnego oraz  tajemnicę komunikacji.

Wprost przeciwko takowej możliwości, choć bez głębszej analizy, opowiedział się Sąd Apelacyjny w Warszawie: „Okoliczność, że powódka nigdy nie wyraziła zgody na nagranie przedmiotowej rozmowy i nie została uprzedzona, że rozmowa będzie nagrana, zaś pozwana nie wspomniała przed przystąpieniem do nagrania, iż zapis rozmowy będzie wykorzystany w procesie istotnie stanowi zatem o naruszeniu art. 227, 233 i 328 KPC” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie – I Wydział Cywilny z dnia 18 marca 2010 r., I ACa 10/10, Legalis nr 365232). We wcześniejszym judykacie SA w Warszawie wskazał natomiast, iż „prawo do swobody wypowiedzi, wyboru rozmówcy, tajemnicy rozmowy jest prawem powszechnie szanowanym i respektowanym. Nie wyłącza bezprawności działania okoliczność, że podsłuchiwanie i nagrywanie rozmów strony miało służyć obronie pozwanej w procesie rozwodowym. Nie można realizować prawa do obrony w procesie w sposób podstępny, sprzeczny z zasadami współżycia społecznego.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 6 lipca 1999 r., I ACa 380/99, Legalis nr 48547).

Sąd Apelacyjny w Poznaniu negatywny stosunek do omawianego tematu uzasadnił natomiast w następujący sposób: „Nie budzi w szczególności wątpliwości zasadność stanowiska Sądu Okręgowego co do bezpodstawności wniosku pozwanego o przeprowadzenie dowodu z nagrania rozmowy stron i ich małżonek, zarejestrowanej przez pozwanego bez zgody i wiedzy powoda i jego małżonki w sytuacji, gdy powód sprzeciwił się przeprowadzeniu tego dowodu. Nie zachodzi w sprawie podnoszone w związku z tym zarzutem naruszenie art. 308 § 1 i § 2 KPC w związku z art. 227 KPC i art. 232 KPC. Rację ma bowiem Sąd Okręgowy, że to podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się (art. 49 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej). Dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być w postępowaniu cywilnym co do zasady dopuszczane.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 10 stycznia 2008 r.,I ACa 1057/07, Legalis nr 180032).

Swoją dezaprobatę wyraził również Sąd Najwyższy, który – posiłkując się przepisami regulującymi podsłuch na gruncie procedury karnej – rozstrzygnął wspomniany konflikt wartości na rzecz tajemnicy komunikacji. „Jako okoliczność wyłączającą bezprawność skarżąca wskazała działanie w obronie usprawiedliwionego interesu prywatnego. Uzasadniając ten interes podnosiła, że nagrania rozmów, które uzyskała dzięki podsłuchowi były dla niej „jedynym dostępnym sposobem udowodnienia w procesie rozwodowym, że zeznania teściowej mijają się z rzeczywistym stanem rzeczy”. (…) Legalny według tych przepisów podsłuch procesowy i podsłuch operacyjny zostały ograniczone do postępowania dotyczącego przestępstw wymienionych w zamkniętych katalogach. Z tych list wynika, że chodzi o przestępstwa o dużym ładunku społecznej szkodliwości, o którym decyduje także wartość chronionego dobra (np. zabójstwo, narażenie na niebezpieczeństwo powszechne, zamach ma konstytucyjny ustrój państwa, szpiegostwo, handel narkotykami). Znamienne, że omawiane katalogi, choć zawierają przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, nie wymieniają przestępstwa fałszywych zeznań. (…) Interes, który pozwana wskazała w celu usprawiedliwienia prowadzonego podsłuchu nie uzasadnia bowiem oceny, że w imię tego interesu należy poświęcić tajemnicę komunikowania się, uznaną za dobro konstytucyjne, chronione na gruncie prawa cywilnego przepisami o ochronie dóbr osobistych. Interes rozumiany w sposób przedstawiony przez skarżącą i traktowany jako przesłanka wyłączająca bezprawność powodowałby zbyt daleko idące ograniczenie tajemnicy komunikowania się. Waga sprawy, której przebieg stał się powodem prowadzenia przez pozwaną podsłuchu jest nie porównywalna z charakterem tych spraw, w których ustawodawca zdecydował się zalegalizować podsłuch. Przepisy regulujące podsłuch procesowy i podsłuch operacyjny, uznawane powszechnie za okoliczności wyłączające bezprawność podsłuchu, należy zaś traktować jako istotną wskazówkę przy ocenie wyłączenia bezprawności w innych wypadkach podsłuchu, ponieważ świadczą one o tym, w jakich sytuacjach sam ustawodawca dopuszcza możliwość wyłączenia tajemnicy komunikowania się.” (wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 13 listopada 2002 r., I CKN 1150/00, Legalis nr 58330). Z uwagi na nowelizację art. 237 kpk, z dniem 1 marca 2017 r. przedstawiony pogląd Sądu Najwyższego stracił na aktualności w zakresie w jakim odwołuje się do braku przestępstwa fałszywych zeznań w katalogu przepisów uprawniających do przeprowadzenia podsłuchu procesowego (por. aktualne brzmienie art. 237 § 3 pkt. 16a kpk).

5. Rozstrzygnięcia dopuszczające dowód z potajemnych nagrań prywatnych

Istnieje równocześnie gros orzeczeń wypowiadających się pozytywnie co do możliwości przeprowadzenia dowodu z niejawnych nagrań prowadzonej rozmowy przez jednego z jej uczestników, przy czym poglądy judykatury co do zasady albo nie przykładają wagi do ww. problemu natury aksjologicznej (skupiając się w głównej mierze wartości dowodowej nagrania od strony technicznej) albo pozostawiają wyważenie spornych wartości oraz rozstrzygnięcie dylematu a casu ad casum.

Do pierwszej grupy zaliczyć należy wydane w sprawie rozwodowej orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2003 r. w sprawie IV CKN 94/01, zgodnie z którym „nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji kwestionowanego przez pozwaną dowodu z nagrań rozmów telefonicznych, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców. Skoro strona pozwana nie zakwestionowała skutecznie w toku postępowania autentyczności omawianego materiału, to mógł on służyć za podstawę oceny zachowania się pozwanej w stosunku do pozwanego i możliwości sformułowania wniosku o nadużywaniu alkoholu przez pozwaną.”(wyrok SN z dnia 25.04.2003 r., IV CKN 94/01, LEX nr 80244; tak też –  powołując się na cytowane orzeczenie SN – m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, I ACa 1142/12, Legalis nr 742268 oraz wyrok SA w Krakowie z 20.08.2015 r., I ACa 257/15, Legalis nr 1370716).

Za reprezentatywny dla drugiego poglądu, tj. o konieczności każdorazowego wyważania przeciwstawnych wartości, uznać można wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 kwietnia 2016 r., w którym podkreślono, iż „ograniczenia dopuszczalności wykorzystania nagrania wynikać mogą z charakteru zawartych w nim treści, dotyczących sfery prywatności osoby nagrywanej. Z argumentacją tą należy się zgodzić, z tym zastrzeżeniem, że dowód taki mogą dyskwalifikować także okoliczności, w jakich nastąpiło nagranie, jeżeli wskazują one jednoznacznie na poważne naruszenie zasad współżycia społecznego, np. przez naganne wykorzystanie trudnego położenia, stanu psychicznego lub psychofizycznego osoby, z którą rozmowa była prowadzona. Wyrażenie przez osoby nagrane zgody na wykorzystanie nagrania w celach dowodowych przed sądem cywilnym usuwa zazwyczaj przeszkodę, jaką stanowi nielegalne pozyskanie nagrania. Brak takiej zgody wymaga przeprowadzenia oceny, czy dowód – ze względu na swoją treść i sposób uzyskania – nie narusza konstytucyjnie gwarantowanego (art. 47 Konstytucji) prawa do prywatności osoby nagranej, a jeżeli tak, to czy naruszenie tego prawa może znaleźć uzasadnienie w potrzebie zapewnienia innej osobie prawa do sprawiedliwego procesu (art. 45 Konstytucji). Natomiast podnoszone w piśmiennictwie wątpliwości co do wartości dowodu z potajemnego nagrania rozmowy prowadzonej przez nagrywającego z rozmówcą z uwagi na możliwość sterowania przez nagrywającego przebiegiem tej rozmowy, nie usprawiedliwiają zdyskwalifikowania dowodu a priori.” (wyrok SN z dnia 22.04.2016 r., II CSK 478/15, Legalis nr 1482778. Por. również: wyrok SN z dnia 10.01.1975 r., II CR 752/74, Legalis nr 18493; wyrok SA w Szczecinie z 09.10.2014 r., I ACa 432/14, Legalis nr 1219089).

Na tle tak rysującego się orzecznictwa sądów cywilnych dość jednoznaczne stanowisko zajął natomiast Sąd Apelacyjny w Białymstoku, stwierdzając, iż „osoby dokonujące takich nagrań, w odróżnieniu od osób trzecich, z uwagi na to, że są uczestnikami procesu komunikacyjnego, nie naruszają przepisów chroniących tajemnicę komunikowania, wyrażoną w art. 49 Konstytucji, natomiast w przypadku innych praw o charakterze bezwzględnych (dóbr osobistych, prawa do prywatności), wolności i praw wynikających z art. 49, 51 Konstytucji, art. 8 EKPCz, brak bezprawności naruszenia tych dóbr wynika z realizacji prawa do sądu.” (wyrok SA w Białymstoku z dnia 31.12.2012,  I ACa 504/11, Legalis nr 665846).

6. Dopuszczalność dowodu z potajemnych nagrań prywatnych w świetle postanowienia Izby Karnej Sądu Najwyższego w sprawie III KK 127/16

Kwestia dopuszczalności potajemnych nagrań prywatnych, wbrew większości przywołanych judykatów, wcale nie musi jednak stanowić wyniku rozstrzygnięcia sporu pomiędzy fundamentalnymi wartościami konstytucyjnymi.  Zdaje się bowiem, iż rozbieżności w orzecznictwie wynikają właśnie z oporów przed „poświęceniem” jednej z nich, nawet na rzecz innej, być może w danych okolicznościach sprawy bardziej eksponowanej. Trudno wszak pogodzić się z pozbawieniem jednostki prawa do sprawiedliwego wyroku, mając równocześnie na uwadze naruszenie jej przywilejów w zakresie prywatności oraz tajemnicy komunikowania się. Dylematy powyższe natomiast nie występują, jeśli przenieść punkt ciężkości zagadnienia – jak to uczynił Sąd Najwyższy w sprawie III KK 127/16 – na kwestię dobrowolności przekazu informacji pomiędzy nagrywającym a nagrywanym.

W przeciwieństwie do osób trzecich, niebędących uczestnikami procesu komunikacyjnego, osoby komunikujące się, właśnie z uwagi na uczestniczenie w tym procesie, mają swobodny dostęp do informacji przekazywanych w ramach komunikowania się. Jak trafnie podkreśla się przy tym w doktrynie prawa konstytucyjnego, ustanowionej w art. 49 Konstytucji tajemnicy komunikowania nie powinno się mylić z ewentualnym obowiązkiem zachowania w tajemnicy treści konwersacji, który miałby ciążyć na jej uczestnikach. Jeżeli taki obowiązek nie jest statuowany w innych przepisach (np. w przepisie art. 179 KPK, czy w przepisach statuujących tajemnice zawodowe lub służbowe), a jego naruszenie nie jest wyraźnie kryminalizowane (chociaż i w tym ostatnim przypadku należałoby badać czy i w jakim zakresie naruszenie obowiązku zachowania w tajemnicy określonych informacji wypełnia funkcjonujące w postępowaniu karnym zakazy dowodowe), wówczas ujawnienie wobec osób lub podmiotów trzecich treści komunikatu może stanowić jedynie o nadużyciu zaufania rozmówców (zob. np. M. Wild (w:) M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP. Komentarz, tom I, Warszawa 2016, s. 1213) i może być oceniane co najwyżej jako zachowanie sprzeczne z dobrymi obyczajami, ale nie jako sprzeczne z prawem. Wolność „tajemnicy komunikowania się”, określona w art. 49 Konstytucji, nie chroni więc przed nagrywaniem treści rozmów przez osoby prywatne biorące udział w rozmowie. Późniejsza niedyskrecja jednego z uczestników rozmowy nie stanowi naruszenia tajemnicy komunikowania się, a jedynie ewentualnie naruszenie prawa do prywatności (por. M.Wild: ibidem). Jednak i w tej mierze pamiętać należy o tym, że dostęp do informacji należących do sfery życia prywatnego odbywa się za zgodą osoby prowadzącej rozmowę. Wszak ona sama, w ramach komunikowania się, je przekazuje, a zatem musi liczyć się z tym, jeżeli tylko informacja taka nie stanowi przedmiotu tajemnicy prawnie chronionej, że może ona zostać, z naruszeniem pokładanego w rozmówcy przekonania o poufności rozmowy, przekazana innym osobom, podmiotom czy organom. Dodatkowo, zważywszy na to, że w realiach niniejszej sprawy istotna część nagrań dotyczyła rozmów pomiędzy tzw. uczestnikami koniecznymi przestępstwa łapownictwa, trudno uznać, aby ustawa zasadnicza, w ramach prawnej ochrony życia prywatnego, o której mowa w art. 47 Konstytucji, miałaby ustanawiać bezwzględną przeszkodę w wykorzystywaniu takich informacji. Tego rodzaju pogląd musiałby ostatecznie doprowadzić do konieczności przyjęcia wręcz absurdalnego wniosku, nieznajdującego oparcia w obowiązujących przepisach konstytucyjnych czy procesowych, a nadto pozbawionego racjonalnych podstaw aksjologicznych, że skoro rozmowa (a szerzej – komunikat), objęty gwarancją z art. 47 Konstytucji, ma mieć tak dalece „poufny” (prywatny) charakter, iż niemożliwe jest jej (jego) utrwalenie na jakimkolwiek nośniku, a następnie procesowe wykorzystanie, to nie powinno być możliwe także i przesłuchanie w charakterze świadka (albo oskarżonego) rozmówcy na okoliczność informacji uzyskanych od drugiego rozmówcy w czasie ich rozmowy.” (Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 20.10.2016 r. w sprawie III KK 127/16, Legalis nr 1526311).

Punkt wyjścia dla rozstrzygnięcia problemu powinno stanowić zatem ustalenie, czy nagranie pochodzi od jednego z rozmówców, a także kwestia dobrowolności przekazywanych mu informacji. Twierdząca odpowiedź na każde z tych zagadnień zdaniem sądu najwyższej instancji wyłącza potrzebę ochrony tajemnicy komunikowania się oraz prawa do prywatności nagrywanej potajemnie osoby, z których to przywilejów osoba ta samodzielnie zrezygnowała wdając się w rozmowę z nagrywającym. Tajemnica komunikacji nie zostanie złamana, gdy komunikat dociera do odbiorcy intencjonalnie. Podobnie nagrywany z własnej woli rezygnuje z zachowania prywatności co do przekazywanych nagrywającemu faktów ze swojego życia. Jeśli na adwersarzu nie ciąży szczególny prawny obowiązek zachowania ich w tajemnicy (m.in. służbowej, zawodowej, czy handlowej), to nagrywany godzi się z możliwością ich wtórnego ujawnienia. Odtworzenie nagranej rozmowy, podobnie jak dalszy przekaz ustny, jest natomiast niczym innym jak jedną z form takowego ujawnienia, a zatem pod względem dowodowym powinno być traktowane analogicznie jak przesłuchanie interlokutora w charakterze świadka.

Nie przesądzając o prawidłowości (pod względem jurydycznym i etycznym) powyższej interpretacji, jednocześnie docenić należy przydatność argumentacji na płaszczyźnie procedury cywilnej, zwłaszcza w zakresie spraw rozwodowych. W nich bowiem potajemne nagrania w największym stopniu dotykają sfery osobistej nagrywanego, budząc tym samym sprzeciw przed ich dopuszczeniem z uwagi na konstytucyjnie zagwarantowaną ochronę życia prywatnego. Argumenty zaproponowane w przedmiotowym orzeczeniu mogą więc okazać się pomocne w przekonaniu sądu meriti do dopuszczenia dowodów z potajemnych nagrań prywatnych wnioskowanych przez jednego z małżonków.

Zatrzymanie pojazdu na miejscu dla osób niepełnosprawnych. Czy można uchronić się przed mandatem karnym?

 

I. zatrzymanie na miejscu dla osób niepełnosprawnychUwagi ogólne

Przedstawione w nagłówku zagadnienie wiąże się z częstokroć spotykaną sytuacją postawienia samochodu na miejscu oznaczonym tabliczką T-29, tudzież znakiem poziomym P-24. Jakkolwiek oczywistym z prawnego punktu widzenia jest zakaz postoju nieuprawnionego pojazdu na miejscu przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych, to w moim przekonaniu sprawa nie jest już tak jednoznaczna w sytuacji krótkotrwałego zatrzymania auta.

Rzecz jasna nie zachęcam niniejszym wpisem do przekuwania teorii w praktykę. Ma on raczej na celu zaprezentowanie pewnej koncepcji prawnej, która ex post może stanowić argument w postępowaniu wykroczeniowym, a tym samym próbę przekonania Sądu do interpretacji, która pozwoliłaby uniknąć grzywny z powyższego tytułu.

Asumpt do rozważań stanowił przedstawiony mi stan faktyczny, w którym zatrzymanie auta na miejscu dla osób niepełnosprawnych miało jedynie na celu umożliwienie jego opuszczenia przez pasażera, trwało zaledwie kilkanaście sekund przy nieustannie pracującym silniku i zakończyło się wręczeniem mandatu karnego przez policję.

 

II. Analiza stanu prawnego

1. Zatrzymanie a postój pojazdu – definicje legalne

Punktem wyjścia dla omawianego zagadnienia jest odnalezienie oraz porównanie definicji legalnych zatrzymania oraz postoju pojazdu. I tak, stosownie do art. 2 pkt 29 oraz 30 ustawy Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2017 r. poz. 128 ze zm.) – zwanej dalej ustawą, zatrzymanie oznacza „unieruchomienie pojazdu niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające nie dłużej niż 1 minutę, oraz każde unieruchomienie pojazdu wynikające z tych warunków lub przepisów”, natomiast postój stanowić będzie „unieruchomienie pojazdu niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające dłużej niż 1 minutę.”

Sprawa w tym względzie wydaje się być jasna. Jeśli postawienie samochodu na miejscu oznaczonym tabliczką T-29 lub znakiem poziomym P-24 trwało krócej aniżeli 1 minutę, to niewątpliwie mamy do czynienia z jego zatrzymaniem, a nie postojem. Kwestia spoczywania silnika, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, nie jest tymczasem kluczową dla wyznaczenia zakresów tych pojęć (choć może mieć znaczenie dla Sądu przy ocenie dowodów dotyczących długości przebywania pojazdu na miejscu dla niepełnosprawnych tudzież wpływać na odbiór intencji kierującego, a co za tym idzie ewentualny niższy wymiar kary).

2. Zatrzymanie a postój pojazdu – uprawnienia osób, o których mowa w art. 8 ust. 1 i 2 ustawy

Art. 8 ust. 1 i 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym określa przy tym przywileje osób niepełnosprawnych oraz ich kierowców posługujących się stosowną kartą parkingową. Doprecyzowanie uprawnień nastąpiło w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych z dnia 31 lipca 2002 r. (Dz.U. Nr 170, poz. 1393) – zwanym w dalszej części rozporządzeniem. § 33 ust.2 rozporządzenia stanowi, iż „osoby, o których mowa w art. 8 ust. 1 i 2 ustawy, mogą pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności nie stosować się do zakazów wyrażonych znakami: B-1, B-3, B-3a, B-4, B-10, B-35, B-37, B-38 i B-39, z uwzględnieniem ust. 3.” Co znamienne, w powyższym zbiorze umieszczono odwołanie do znaku B-35 dotyczącego zakazu postoju, pomijając przy tym znak B-36 (tj. zakaz zatrzymywania się). W kwestii zakazu zatrzymywania się do osób niepełnosprawnych powinno się zatem stosować reguły ogólne.

3. Treść znaków informujących o miejscu przeznaczonym na pojazd osoby niepełnosprawnej

Poszukując sensu interesujących nas znaków pionowych zwrócić należy uwagę przede wszystkim na §52 rozporządzenia:
„1. Znak D-18 »parking« oznacza miejsce przeznaczone na postój pojazdów (zespołów pojazdów), z wyjątkiem przyczep kempingowych; umieszczona pod znakiem tabliczka T-23e oznacza, że na parkingu jest dopuszczony także postój przyczep kempingowych.
6. Umieszczona pod znakiem D-18, D-18a lub D-18b tabliczka T-29 informuje o miejscu przeznaczonym dla pojazdu samochodowego osoby, o której mowa w art. 8 ust. 1 i 2 ustawy.”

Podobnie wygląda sytuacja z opisem znaków poziomych P- 24 oraz P-20:
§ 92: „Znak P-24 »miejsce dla pojazdu osoby niepełnosprawnej« oznacza, że stanowisko postojowe, na którym znak umieszczono, jest przeznaczone dla pojazdu samochodowego osób, o których mowa w art. 8 ust. 1 i 2 ustawy.”
§ 90 ust.4: „Znak P-20 „koperta” wyznacza stanowisko postojowe zastrzeżone dla określonego rodzaju pojazdów.”

Jak wynika z powyższego znak T-29 występuje razem ze znakiem D–18, czyli dotyczy miejsca przeznaczonego na postój (unieruchomienie powyżej 1 minuty) pojazdu osoby niepełnosprawnej. Analogicznie – jako stanowisko postojowe – opisano zastosowanie znaków P-24 i P-20.

Ku przestrodze zwracam w tym miejscu uwagę na treść wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 lutego 2017 r. w sprawie III KK 372/16, zgodnie z którym: „Regulacje wskazanych wcześniej przepisów prawnych nie przewidują obowiązku oznaczania miejsca parkingowego przeznaczonego dla ściśle określonej kategorii użytkowników, równocześnie znakiem poziomym i pionowym. Znaki poziome mogą uzupełniać znaki pionowe lub stanowić powtórzenie znaków pionowych. Dla skuteczności prawnej znaku pionowego D-18a z tabliczką T-29, nie jest konieczne jednoczesne umieszczenie znaku poziomego P – 20, tzw. „koperty”, zwłaszcza, że ten znak poziomy może funkcjonować samodzielnie bez pionowego znaku D-18a.” (wyrok SN z dnia 27.02.2017 r., III KK 372/16, Legalis nr 1580531). Sąd najwyższej instancji wskazał zatem na samodzielną funkcję znaków pionowych. Zaniechanie ich przestrzegania skutkować może zaś odpowiedzialnością niezależnie od tego, czy miejsce postojowe oznaczone zostało dodatkowo znakami poziomymi (w tym tzw. „kopertą”). Kolokwialnie mówiąc: sama tabliczka T-29 też wystarczy żeby dostać mandat.

4. Czyn zabroniony stypizowany w art. 96b Kodeksu wykroczeń

Regulacji prawnej dopełnia treść art. 96b Kodeksu wykroczeń: „Kto, nie będąc do tego uprawnionym, posługuje się kartą parkingową, o której mowa w art. 8 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 1137, z późn. zm.), podlega karze grzywny do 2000 złotych.”

Jakkolwiek postawienie pojazdu na miejscu dla osób niepełnosprawnych częściej grozi mandatem z tytułu art. 92 Kodeksu wykroczeń, to właśnie w powyższym przepisie odnajdujemy dodatkowe wskazówki do odczytania zakresu dozwolonych i zakazanych zachowań w interesującej nas materii. Jak słusznie wskazuje bowiem M. Leciak: „Wydaje się, że sens powołania regulacji art. 96b KW należy tłumaczyć potrzebą zapewnienia możliwości realizacji przywilejów przez osoby uprawnione do korzystania z uzyskanych przez nie kart parkingowych.” (M. Leciak [w:] P. Daniluk, Kodeks wykroczeń. Komentarz, Wyd.1, Legalis). Rzeczony cel regulacji przyświecać winien nie tylko podczas nieuprawnionego posługiwania się kartą parkingową, lecz również w rozważaniach dotyczących pozostałych form niepodporządkowania się znakom T-29 albo P-24.

 

III. Egzegeza prawna

Mając na uwadze przedstawiony stan prawny można zatem pokusić się o interpretację korzystną dla osoby, której zdarzyło się zatrzymać samochód (poniżej 1 minuty) na miejscu przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych.

1. Wykładnia językowa.

Sens interesujących nas znaków drogowych – zgodnie z treścią przywołanych powyżej przepisów rozporządzenia – zasadza się na wskazaniu miejsc postojowych dla osób niepełnosprawnych posiadających stosowne karty parkingowe. Mówiąc inaczej wyznaczają one stanowiska do postawienia auta powyżej jednej minuty przez osoby legitymujące się odpowiednim dokumentem. Skoro w wymienionych normach explicite mowa jest o miejscach postojowych oraz karcie parkingowej (opis znaku D-18 wiąże przy tym definicję parkingu z postojem), to a contrario zabronione jest na tychże stanowiskach parkowanie (postawienie powyżej 1 minuty) pojazdów bez stosownej karty.
Oczywiście a maiori ad minus (z większego na mniejsze) osoby niepełnosprawne posiadają również prawo zatrzymywania się (postawienia pojazdu do 1 minuty) na rzeczonym stanowisku. Powstaje jednak pytanie, czy powyższe na gruncie wykładni językowej wyłącza jednocześnie takową możliwość dla innych pojazdów.
Należy pamiętać bowiem o zasadzie określoności prawa karnego. Wszak to co nie jest przez prawo zabronione należy uznać za dozwolone. Jeśli przepisy art. 8 ust. 1 i 2 ustawy doprecyzowane przez § 33 ust. 2 rozporządzenia na równi poddają zakazowi zatrzymywania się pojazdy osób niepełnosprawnych oraz pozostałych uczestników ruchu, to obowiązywanie tegoż zakazu winno dotyczyć obu tych grup jednocześnie. Brak zakazu zatrzymywania się powinien być natomiast odczytywany za jednoznaczny z uprawnieniem do takowego zachowania dla wszystkich kierujących bez wyjątku. Nie pozbawioną podstaw wydaje się zatem teza, iż znaki T-29 oraz P-24 znaczą tyle, co zakaz postoju pojazdów na danym stanowisku z jednoznaczną informacją o wyłączeniu jego stosowania na rzecz osób, o których mowa w art. 8 ust.1 i 2 ustawy (co pozostawałoby w zgodzie z treścią cytowanego powyżej §33 ust. 2 rozporządzenia). Jak wiadomo zakaz postoju (powyżej 1 minuty) nie wyłącza wszakże możliwości zatrzymywania pojazdu (poniżej 1 minuty), co odnosiłoby skutek również w omawianym aspekcie.

2. Wykładnia systemowa

Systemowe ujęcie wszystkich wskazanych przepisów potwierdza potrzebę rozłącznego patrzenia na pojęcia postoju i zatrzymania pojazdu, tym bardziej jeśli ustawodawca przewidział dla osób niepełnosprawnych przywileje wyłącznie na pierwszej płaszczyźnie. Wyznaczając specjalne miejsca postojowe dla osób, o których mowa w art. 8 ust. 1 i 2 ustawy, nie rozstrzygnął natomiast w sposób odrębny zagadnienia zatrzymywania samochodu na tychże stanowiskach.

3. Wykładnia celowościowa.

Odesłać należałoby w tym miejscu ponownie do stanowiska M. Leciaka wyrażonego na potrzeby określenia przedmiotu ochrony czynu stypizowanego w art. 96b Kodeksu wykroczeń. Czy zatrzymanie się pojazdu na czas nie dłuższy aniżeli jedna minuta wyłącza albo w sposób odczuwalny ogranicza zatem prawo osób niepełnosprawnych do postoju na danym stanowisku? Wydaje się, że realizacja przywilejów związanych z posiadaniem rzeczonej karty parkingowej nie jest przez takowe zachowanie pozostałych uczestników ruchu zagrożona w stopniu, który uzasadniałby odmówienie im prerogatywy do zatrzymania auta. Decydujące znaczenie ma tu bowiem – zawarte w definicji legalnej – czasowe ograniczenie zatrzymania pojazdu do zaledwie 1 minuty, który to okres w minimalnym zakresie może oddziaływać negatywnie na korzystanie z miejsca postojowego upoważnionych do tego osób.

© 2018

Theme by Anders NorenUp ↑